Blog

Czy grozi nam rewolucja czy czeka nas rewolucja energetyczna? - 04.08.2020

Wyobraźmy sobie że za 5 lat Bartek Kowalski będzie miał elektryczny samochód, a jego dom ogrzewała będzie pompa ciepła. Dach jego domu pokrywały będą moduły fotowoltaiczne. Żeby magazynować energię wyposaży dom w akumulatory. Za pomocą prostej aplikacji będzie mógł ładować swojego poloneza albo tarpana będąc w trasie w Sopocie na stacji szybkiego ładowania korzystając z własnego prądu, bo jego instalacja fotowoltaiczna i prywatny magazyn energii będzie podłączony do ogólnokrajowej sieci. Oczywiście nie będzie to duży magazyn energii, ale jeżeli będzie dużo takich Kowalskich? Obecnie magazynowanie szybko tanieje i staje się coraz lepsze. Postęp w tej dziedzinie jest równie, a może nawet bardziej imponujący niż w fotowowoltaice, a rozwój instalacji prosumenckich jest powszechny i tylko lekko stymulowany skromną dotacją 5000 zł. Za co będzie płacił Kowalski wtedy, kiedy nagle będzie potrzebował naładować akumulatory w swoim Tarpanie? Będzie płacił za moc, za to żeby zrobić to szybko, a nie czekać Bóg wie na co. Zapewne szybsze ładowanie pojazdu będzie droższe niż wolniejsze. W dobie rozwoju fotowoltaiki i innych OZE prąd zdaje się być czymś powszechnie tanim. Już teraz słychać, że prąd z farm fotowoltaicznych jest tańszy od czarnej energii na wolnym rynku i myślę że to naturalna kolej rzeczy. Może się okazać, że handel prądem elektrycznym i energia będzie możliwy dla zwykłego Kowalskiego zawsze, jeżeli będzie mógł się zrzeszać w spółdzielniach energetycznych lub innych tego typu inicjatywach. To w zasadzie patrząc na ostatnie 20 lat byłaby rewolucja. Do niedawna niemożliwe było rozliczanie prosumenckie. Zatem będzie to rewolucja.

 


Copyright © SZKOLENIA OZE, Wszelkie prawa zastrzeżone